Verba, verba, verba....

Przedmiotem moich zainteresowań zawodowych jest komunikacja interpersonalna, jednak wolny czas spędzam w swoim ogrodzie. Interesuje mnie on jako tekst kultury, dlatego wiele czasu poświęcam nie tylko uprawie roślin, także literaturze ogrodniczej.

Chcesz być szczęśliwy całe życie.......

Prawdziwość chińskiego przysłowia: Chcesz być szczęśliwy jeden dzień-upij się, chcesz być szczęśliwy rok-ożeń się, chcesz być szczęśliwy całe życie-załóż ogród, weryfikuje obecnie wielu Polaków. Rok 1989 zmienił naszą rzeczywistość. Własny zielony zakątek przestał być przywilejem niewielu, obok domów, także bloków na osiedlach,  zaczęły powstawać pięknie utrzymane ogrody, które dla jednych były odzwierciedleniem ich statusu społecznego, dla innych stały się azylem w przyśpieszającym, zglobalizowanym, wymagającym ogromnego zaangażowania świecie.

Wraz z pojawianiem się ogrodów zaczął rozrastać się rynek edytorski, specjalizujący się w publikacjach ogrodniczych, prezentujących ogród z różnych perspektyw: pragmatycznej, filozoficznej, historycznej, estetycznej. Zainteresowanie tymi publikacjami zdecydowało, że wiedza i kompetencja ogrodnicza Polaków z każdym rokiem rosła.

Na rynku wydawniczym dominowały tytuły autorów francuskich, angielskich, niemieckich, z czasem pojawiły się wyjątkowo interesujące publikacje polskich znawców i badaczy sztuki ogrodniczej (zob. moja półka ogrodnicza). Powoli także poprawiała się technika prezentacji ogrodów w telewizji. Nie stanowią one jeszcze konkurencji dla angielskich filmów, ale rzadko już się zdarza, że dominującym obrazem  jest  oparty na widłach,  ubrany w walonki i kufajkę ogrodnik, a tłem dla tego obrazu są świeżo skopane ugory, natomiast obraz roślin kreśli nam werbalnie narrator.

Pierwszą prezenterką, która zrozumiała, że ucząc ogrodnictwa, można odwoływać się do emocji, pobudzanych przeżyciami estetycznymi, była Maja Popielarska. Opis ogrodu musi być nie tylko interesujący, mądry, ale także piękny. Miałam nadzieję, że wydane przez nią książki też takie będą i w dużej mierze nie zawiodłam się. Publikacja Pokochać ogród.Poradnik dla każdego zadowala estetycznie. Bogato ilustrowana treść ma walory poznawcze. Prezentacja ma charakter osobisty, subiektywny, co pozwala początkującemu czytelnikowi poczuć się zaproszonym do wspólnoty ogrodniczej. Jednak podtytuł Poradnik dla każdego nie definiuje odbiorcy. To  publikacja, którą z przyjemnością się czyta, jednak, jako źródło wiedzy, przydatna będzie każdemu początkującemu. Polscy pasjonaci ogrodów muszą jeszcze poczekać na książkę napisaną nie przez profesjonalistę, naukowca, lecz praktykującego, kochającego swój ogród ogrodnika, w której odnajdą rady oparte na własnym, nie zawsze pozytywnym, doświadczeniu. Taką książkę dla bardziej zaawansowanych może napisać także autorka omawianej publikacji, ma obok wiedzy,doświadczenie i pasję. Polscy ogrodnicy czekają na interesującą książkę o polskim ogrodzie ozdobnym lub  polskim ogrodzie różanym (największe wyzwanie w naszym klimacie, ale jaka satysfakcja i piękno, gdy się uda).

Pomimo pewnego niedosytu, polecam jednak omawianą publikację także zaawansowanym ogrodnikom, nigdy dość przypominania sobie podstaw. Ponadto jest to tekst napisany z pasją, w interesujący, przystępny sposób, bez profesjonalnej arogancji, dlatego z przyjemnością przeczytam pozostałe publikacje tej autorki.

Czy słowa znaczą?

Wiele ostatnio mówi się o agresji językowej, o przekraczaniu granic i naruszaniu tabu. Wszyscy o tym mówią i jednocześnie uważają, że problem ich nie dotyczy. Coraz częściej pojawia się także stwierdzenie, że to znak obecnych czasów. To, na co pozwalają sobie dziś  uczestnicy debaty publicznej, zaskakuje wielu jej obserwatorów. Coraz częściej zadajemy sobie pytanie, gdzie jest granica takich zachowań. Pociesza jednak fakt, że i dawniej też tak bywało, co potwierdza w swojej publikacji:  Agresja językowa w życiu publicznym. Leksykon inwektyw politycznych 1918-2000 Irena Kamińska -Szmaj. 

Przytoczony przez nią wiersz Jana Brzechwy: 

Wybory:Senatory, typki z wyższej sfery

Machery z finansjery, pragiery, blagiery,

Różne mikołajczyki, warchoły i łgarze,

Krętacze, rozbijacze, zdrajcy i dwójkarze,

Hrabiowie, hitlerowcy, wszelakie psubraty-

wszystko to wyciągało ręce po mandaty. (...) 

świadczy, że i nasi dziadowie dobrego zdania o politykach nie mieli.

Śmieszą dziś określenia  sprzed 1939 roku: bezzębny, wyliniały lew proletariatu; bluzgać jadowitą śliną; brak trzeciej krokiewki w głowie; bredzenie opętanego furiactwa (o posiedzeniu sejmowej komisji skarbowo-budżetowej);

W wypowiedziach Piłsudskiego wszechobecni byli politycy zwani chamami i osłami.

Mniej bawią inwektywy z czasów totalitarnych: opryszki reakcyjne, kanapowe towarzystwo,reakcyjne szumowiny, ropiejący wrzód obszarniczy.

O bogactwie inwektyw zdecydowała jednak demokracja, która wprowadziła dyskurs dwukierunkowy - jak władza opozycji, tak opozycja władzy - ta relacja znalazła swoje odzwierciedlenie w doborze odpowiednich słów. Furorę zaczęły robić agentury, agenturalne rządy i organizacje. Beretoparys i bezpartyjne lizusy czerwonych nie były najbardziej obraźliwymi inwektywami. Określenia: birbant Maryjan (Krzaklewski), doktor h.c. (Wałęsa), oszołom, panowie w czerwonych myckach (o biskupach) odzwierciedlały stosunek mówiącego  do poglądów politycznych ocenianego.

Leksem orgia jako określenie działalności politycznej jest ponadczasowe, występował przed wojną: orgia kłamstwa, fałszu i obłudy, po wojnie:orgia ciemnoty, jak i później: orgia zdziczenia politycznego. Można było także karmić się żółcią (1945), karmić się konfliktami (2000) , karmić ościami (1922). Ponadczasowa jest także obecność Żyda w polskich epitetach politycznych.

Pozostaje pytanie, czy po zapoznaniu się z tym zbiorem inwektyw minionych czasów poczujemy się dziś usprawiedliwieni, czy też spojrzawszy z boku zastanowimy się nad ich funkcjonalnością. 

Wiem jedno, poznając źródło, autora wypowiedzi, kontekst użycia danej frazy poznaję lepiej życie polityczne opisywanych czasów.

 

Teraz czytam

Biblia skuteczności
Piotr Tymochowicz