Czy słowa znaczą?

Wiele ostatnio mówi się o agresji językowej, o przekraczaniu granic i naruszaniu tabu. Wszyscy o tym mówią i jednocześnie uważają, że problem ich nie dotyczy. Coraz częściej pojawia się także stwierdzenie, że to znak obecnych czasów. To, na co pozwalają sobie dziś  uczestnicy debaty publicznej, zaskakuje wielu jej obserwatorów. Coraz częściej zadajemy sobie pytanie, gdzie jest granica takich zachowań. Pociesza jednak fakt, że i dawniej też tak bywało, co potwierdza w swojej publikacji:  Agresja językowa w życiu publicznym. Leksykon inwektyw politycznych 1918-2000 Irena Kamińska -Szmaj. 

Przytoczony przez nią wiersz Jana Brzechwy: 

Wybory:Senatory, typki z wyższej sfery

Machery z finansjery, pragiery, blagiery,

Różne mikołajczyki, warchoły i łgarze,

Krętacze, rozbijacze, zdrajcy i dwójkarze,

Hrabiowie, hitlerowcy, wszelakie psubraty-

wszystko to wyciągało ręce po mandaty. (...) 

świadczy, że i nasi dziadowie dobrego zdania o politykach nie mieli.

Śmieszą dziś określenia  sprzed 1939 roku: bezzębny, wyliniały lew proletariatu; bluzgać jadowitą śliną; brak trzeciej krokiewki w głowie; bredzenie opętanego furiactwa (o posiedzeniu sejmowej komisji skarbowo-budżetowej);

W wypowiedziach Piłsudskiego wszechobecni byli politycy zwani chamami i osłami.

Mniej bawią inwektywy z czasów totalitarnych: opryszki reakcyjne, kanapowe towarzystwo,reakcyjne szumowiny, ropiejący wrzód obszarniczy.

O bogactwie inwektyw zdecydowała jednak demokracja, która wprowadziła dyskurs dwukierunkowy - jak władza opozycji, tak opozycja władzy - ta relacja znalazła swoje odzwierciedlenie w doborze odpowiednich słów. Furorę zaczęły robić agentury, agenturalne rządy i organizacje. Beretoparys i bezpartyjne lizusy czerwonych nie były najbardziej obraźliwymi inwektywami. Określenia: birbant Maryjan (Krzaklewski), doktor h.c. (Wałęsa), oszołom, panowie w czerwonych myckach (o biskupach) odzwierciedlały stosunek mówiącego  do poglądów politycznych ocenianego.

Leksem orgia jako określenie działalności politycznej jest ponadczasowe, występował przed wojną: orgia kłamstwa, fałszu i obłudy, po wojnie:orgia ciemnoty, jak i później: orgia zdziczenia politycznego. Można było także karmić się żółcią (1945), karmić się konfliktami (2000) , karmić ościami (1922). Ponadczasowa jest także obecność Żyda w polskich epitetach politycznych.

Pozostaje pytanie, czy po zapoznaniu się z tym zbiorem inwektyw minionych czasów poczujemy się dziś usprawiedliwieni, czy też spojrzawszy z boku zastanowimy się nad ich funkcjonalnością. 

Wiem jedno, poznając źródło, autora wypowiedzi, kontekst użycia danej frazy poznaję lepiej życie polityczne opisywanych czasów.